Są dwie szkoły w temacie słodyczy w insulinooporności (tzn ja znam dwie) 1. Odstawienie słodyczy na wieki wieków 2. Stosowanie zamienników. Rozum mi podpowiada, że opcja nr 1 jest najbardziej sensowna, zwłaszcza, że stosując nr 2 nasz mózg nie wie, że zamiast cukru przyjmujemy ksylitol i wydaje mi się, że insulina jednak wariuje. Z drugiej jednak strony moja koleżanka, która zmaga się z insulinoopornością schudła jedząc naprawdę sporo, z tą różnicą, że "czysto" - były to pięknie urozmaicone potrawy na bazie zamienników. Przecierałam oczy ze zdumienia gdy widziałam te wszystkie ciasta czy czekoladę. I spadło 20 kg. Myślę, że we wszystkim musi być umiar. Dobrze wiemy, co nam szkodzi i tego unikamy. Na resztę w granicach rozsądku można sobie pozwolić. I to jest na plus dla opcji nr 2. Dzisiejsza druga połowa dnia była ciężka, senność i zmęczenie mimo braku fizycznych ku temu powodów. Zmusiłam się do spaceru, powiedzmy, że pomogło. Potem naszło na słodkie i tak po...