Są dwie szkoły w temacie słodyczy w insulinooporności (tzn ja znam dwie)
1. Odstawienie słodyczy na wieki wieków
2. Stosowanie zamienników.
Rozum mi podpowiada, że opcja nr 1 jest najbardziej sensowna, zwłaszcza, że stosując nr 2 nasz mózg nie wie, że zamiast cukru przyjmujemy ksylitol i wydaje mi się, że insulina jednak wariuje. Z drugiej jednak strony moja koleżanka, która zmaga się z insulinoopornością schudła jedząc naprawdę sporo, z tą różnicą, że "czysto" - były to pięknie urozmaicone potrawy na bazie zamienników. Przecierałam oczy ze zdumienia gdy widziałam te wszystkie ciasta czy czekoladę. I spadło 20 kg.
Myślę, że we wszystkim musi być umiar. Dobrze wiemy, co nam szkodzi i tego unikamy. Na resztę w granicach rozsądku można sobie pozwolić. I to jest na plus dla opcji nr 2.
Dzisiejsza druga połowa dnia była ciężka, senność i zmęczenie mimo braku fizycznych ku temu powodów. Zmusiłam się do spaceru, powiedzmy, że pomogło.
Potem naszło na słodkie i tak powstały dwa desery, które bardzo dobrze się sprawdzają w sytuacjach kryzysowych, a mianowicie:
1. Czekolada, którą robi się błyskawicznie. To jedna zaleta, a druga to, że nie można jej za dużo zjeść bo jest słodko. Dziewczyna ma świetne pomysły, więc warto do niej zajrzeć o TU
2. Smarowidło a la nutella - jak dla mnie lepsza i z pewnością zdrowsza. Zamiast cukru dodałam ksylitol. Nie jest to najlepsze rozwiązanie ze względu na mleko w proszku, ale lepsze to niż kupny krem. Przepis na Skutecznie.tv
Mimo zmęczenia to był udany dzień, sukces - grzecznie z jedzeniem i bez wyskoków.
Komentarze
Prześlij komentarz